20875
Książka
W koszyku
W słoneczny dzień mogę prowadzić rozmowę prawie bez trudności. W mglisty znajdowanie słów to prawdziwa sztuka. Należałam do ludzi, którzy niczego nie zapominają. Imię raz spotkanej osoby pamiętałam po upływie miesięcy, a nawet lat. W pracy wszyscy podziwiali, jak potrafiłam wszystko odtworzyć z pamięci. Wszystko było na zawołanie dostępne w mojej pamięci i nigdy nic ci się nie mieszało. A teraz? Czuję się ogłupiała, sfrustrowana, skołowana i poniżona. W panice przeszukuję swój mózg w poszukiwaniu jednego słowa. Przełykam wstyd, bo słowo, nad którym tak rozpaczliwie się głowiłam, było całkiem niepozorne i zwykłe. Chodziło o „i”… Prowadząc samochód, podnoszę wzrok na drogę, ale to wszystko, co potrafię zrobić – po prostu patrzę. Co się robi dalej? Dlaczego następny krok nie przychodzi mi do głowy? Mam skręcić na końcu ulicy, ale jak? Jak skręca się w prawo? Problem demencji nie musi, ale może spotkać każdego z nas. Prowadzimy intensywne życie, mamy wiele obowiązków i zainteresowań, otaczamy się ukochanymi ludźmi, wybieramy miejsca, w których czujemy się bezpieczni, i co najważniejsze – pamiętamy o tym wszystkim. Tworzenie wspomnień to jedna z najcenniejszych umiejętności ludzkiego mózgu i źródło naszej tożsamości. Nasza pamięć jest jak magiczny kufer, z którego w razie potrzeby możemy wydobyć twarze, za którymi tęsknimy, zapachy, które tylko my tak dobrze znamy, lub miejsca, w które być może już nie wrócimy. Jak więc poradzić sobie, gdy ten kufer coraz częściej okazuje się zamknięty? I jak o tym mówić, gdy umysł przestaje być naszym pomocnikiem? W swojej przełomowej książce Wendy Mitchell dzieli się z czytelnikiem bardzo osobistą i przejmującą opowieścią o tym, jak z osoby niezwykle aktywnej zawodowo i rodzinnie, miłośniczki biegania i górskich wędrówek, zmieniła się niepostrzeżenie w pacjentkę cierpiącą na zaniki pamięci. Pokazuje też, jak znalazła w sobie nadzieję oraz siłę do walki, przyrzekając sobie, że będzie wymykać się chorobie tak długo, jak to możliwe.
Status dostępności:
Wypożyczalnia dla dorosłych
Wszystkie egzemplarze są obecnie wypożyczone: sygn. 61 (1 egz.)
Strefa uwag:
Uwaga ogólna
Tytuł oryginału: Somebody I used to know.
Adnotacja wyjaśniająca lub analiza wskazująca
Wspomnienia, które dają nadzieję i niezwykłą siłę. Tę książkę powinien przeczytać każdy z nas. Wyobraź sobie, że pracując na pełnych obrotach, pewnego dnia dowiadujesz się, że masz chorobę Alzheimera… Czy można zapomnieć, jak się wykonuje manewr skrętu, dojeżdżając do skrzyżowania? Albo dobijać się do cudzego domu, uważając, że to własny? Czy naprawdę trzeba barykadować się w kuchni krzesłami, żeby z niej nie wyjść w trakcie gotowania? Czy da się zapomnieć o urodzinach własnego dziecka? Wendy Mitchell też nie mieściło się to w głowie. Należała do ludzi, „którzy niczego nie zapominają. Imię raz spotkanej osoby pamiętała po upływie miesięcy, a nawet lat. W pracy podziwiano, jak potrafiła wszystko odtworzyć z pamięci”. Z czasem nawet proste czynności zaczęły jej sprawiać kłopoty. Ale choć przeszkody piętrzyły się jedna nad drugą, nigdy nie było tak beznadziejnie, żeby trzeba się było poddać. I właśnie o tym jest ta książka - o życiu z demencją, ogromnym lęku przed utratą siebie i ciągłym wynajdowaniu sposobów, żeby przechytrzyć chorobę, która każdego dnia usuwa z pamięci część cennych informacji. Wendy Mitchell dowodzi na swoim przykładzie, że choć demencji nie da się pokonać, to można zrobić wiele, żeby z nią żyć, da się nawet napisać książkę, choć czasem trudno skończyć zdanie, bo ucieka główna myśl. Prowadzę bloga już od dwóch lat. To dwa lata dzielenia się przemyśleniami i zapisywania zdarzeń w pamięci zewnętrznej. Przed demencją nawet nie czytałam żadnego bloga, a co dopiero mówić o prowadzeniu, lecz nigdy nie jest za późno na nauczenie się czegoś nowego, nawet w przypadku choroby mózgu.
Recenzje:
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej